Tomasz Gontarz

http://tomaszgontarz.salon24.pl/25169,index.html

Tomasz Gontarz, mało znany publicysta portalu Salon24 daje wyraz swojej dezaprobacie w dość ciętym, ale niestety pozbawionym argumentacji komentarzu. Jego treść sprowadza się do sugestii, że bojkot konsumencki jest wynikiem obsesyjnej politycznej poprawności, a informacje o zlecaniu morderstw są tylko niepewne, o czym świadczyć ma zamieszczone u nas słowo “podobno”. Dodatkowo, autor komentarza zauważa również, iż w Kolumbii działa lewacka partyzantka FARC zabijająca biznesmenów, polityków, a nawet turystów. Działaczy naszej kampanii oraz osoby ewentualnie chcące wesprzeć bojkot przyrównuje on do propagandzistów z okresu stalinowskiego, wyśmiewających niegdyś Coca - Colę jako symbol Stanów Zjednoczonych oraz - aby zademonstrować swoją niezależność od grożących jej najwidoczniej zakusów straszliwych lewaków, z zachwytem opisuje, że właśnie otwiera produkt tej korporacji.

Traktowanie kampanii bojkotu konsumenckiego jako wyrazu politycznej poprawności, czyli swojego rodzaju autocenzury wypowiedzi, panującej w niektórych środowiskach, to oczywisty nonsens. W naszej kampanii nie ograniczamy pola wypowiedzi, ale je poszerzamy, dając argumentację, której jakość oceni odbiorca. Nie atakujemy Coca-Coli z powodu tego, że jest Coca - Colą, ani dlatego, że symbolizuje Amerykę, ale dlatego, że za jej przyczyną morduje się ludzi w jednym kraju, zatruwa wodę w drugim, a w innym jeszcze łamie prawo do zrzeszania się. Porównywanie kampanii obywatelskiego bojkotu jakiejś firmy do produktu propagandzistów totalitarnego reżimu tworzonych na użytek walki dwóch agresywnych mocarstw, nie mieści się w ramach racjonalnej polemiki. Aktywiści naszej kampanii nie są też urzędnikami żadnego systemu idącymi z wiatrem historii dla pieniędzy i karier, takich dziś można w Polsce spotkać akurat pod stronie korporacji i broniących ich interesu politykierów. Jeżeli już przykładać do sprawy Coca-Coli porównania czerpiące z historii Polski okresu lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, to ofiary mordów i ich pokrzywdzone rodziny można by raczej porównać do robotników zabijanych przez stalinowskich siepaczy na ulicach Poznania za to, że chcieli chleba i wolności zrzeszania się. Intencje ludzi pracy i ich katów były bowiem te same, a fakt, iż ci ostatni w każdym z tych przypadków odmiennie kształtowali swój wizerunek, nie ma większego znaczenia.

Naszym pragnieniem jest uczciwe traktowanie Czytelników, stąd użyliśmy słowa “podobno” w sytuacji, gdy nie ma oficjalnych wyroków sądowych stwierdzających odpowiedzialność korporacji czy jej urzędników. Ale Kolumbia - rządzona przez tak miłą sercu Tomasza Gontarza prawicę - to od wielu lat kraj bezprawia, chaosu, przestępczości i nędzy. Oczekiwanie, że tamtejszy system prawny stanie nagle po stronie związkowców byłoby naiwnością, natomiast poza materią prawną jest jeszcze wiedza życiowa w środowisku ofiar, które doskonale wie, kto miał interes w zabijaniu akurat tych osób w danym czasie. Dokonując ocen moralnych nie można skupiać się jedynie na osądach prawnych, chyba, że Tomasz Gontarz chciałby jednocześnie bronić dobrego imienia całej masy stalinowskich zbrodniarzy, którzy nigdy nie zostali osądzeni.

Nie bardzo wiadomo, co autor komentarza chciał wyrazić poprzez stwierdzenie, że w Kolumbii działają też partyzantka FARC, odwołująca się do ideologii marksistowskiej. Czy fakt, że gdzieś działa jakaś partyzantka, podważa możliwość mordowania działaczy związkowych przez bojówki innego typu? A może je usprawiedliwia? Jeśli tak, to warto, aby autor wyraził swoją opinię otwartym tekstem, a nie krył ją za parawanem niedomówień i sugestii. Nikt też nie broni Tomaszowi Gontarzowi organizowania kampanii przeciw dowolnej bojówce, jeżeli rzeczywiście martwią go jej zbrodnie, a dowody są odpowiednio mocne.

A cudowna niezależność od lewactwa zyskana dzięki konsumpcji Coca-Cola Light? Cóż byli i tacy, którzy machali Bierutowi na pochodach, choć słyszeli o katowniach Urzędu Bezpieczeństwa. Pewnie nie dowierzali, albo udawali, że nie dowierzają. A może robili to, aby pokazać swoją niezależność wobec Ameryki? Nie sposób obarczać ich winą za zbrodnie tego okresu, ale dziś przecież żałujemy, że było ich tak wielu…

A.S.