Warto mieć zdanie!
Decyzja o podjęciu kampanii bojkotowej, zwłaszcza korporacji o światowym zasięgu, jest zawsze trudna. Na co dzień większość z nas żyje w przeświadczeniu, że niewiele możemy uczynić dla zmiany negatywnych aspektów otaczającej nas rzeczywistości, bo to inni podejmują kluczowe decyzje. Przyglądamy się ludziom ulokowanym na piedestale politycznym i gospodarczym, czasem komentujemy ich poczynania w gronie przyjaciół czy na forach internetowych, ale nie dowierzamy, że moglibyśmy mieć realny wpływ na modyfikację ich decyzji. Jak zwykły człowiek może zmusić do czegoś gospodarczego giganta takiego jak Coca-Cola Company? Jaki wpływ może mieć na to co dzieje się w Kolumbii czy Indiach? Dlaczego miałby rezygnować z kupna ulubionego produktu, skoro w gospodarce rynkowej, chcemy czy nie, większość dóbr musimy nabywać u sprzedawców, a radość takiej transakcji jest główną nagrodą za trud codziennej pracy?
Kiedy pierwsza małpa zeszła z drzewa z pewnością budziła tym zdziwienie albo politowanie u innych małp. Podobne emocje dotyczyły ludzi, którzy wierzyli, że można pokonać przyciąganie ziemskie i unieść się w powietrze, albo pogawędzić z kimś, kto znajduje się na drugim końcu świata. A jednak dziś nie mieszkamy na drzewach, a widok telefonu czy samolotu nie wzbudza zdziwienia większej części ludzkości. Podobnie jest w sferze stosunków społecznych - możemy na nią wpływać na zachowania wielkich i potężnych poprzez nasze własne, pozornie naiwne, decyzje. Badania wykonane w krajach rozwiniętych dowodzą, że już dziś co szósta, siódma decyzja konsumencka podejmowana jest także w oparciu o opinię o producencie czy dostawcy. To jeszcze niewiele, ale już coś. Stosunek do pracowników i kooperantów, do środowiska naturalnego i sąsiedztwa firmy przestaje być sprawą kaprysu firmy czy kwestią regulacji prawnych - staje się powoli wartością biznesową, na którą druga strona musi reagować. Możemy wierzyć lub nie w szczerość intencji szefów firm wykonujących rozmaite przedsięwzięcia o charakterze społecznym, ale z całą pewnością są one dowodem na to, iż przedsiębiorcy, akcjonariusze, menedżerowie już wiedzą, że to się zaczyna liczyć. Że nie można sobie pozwolić na myślenie tylko o zysku, bo coraz więcej ludzi interesuje, jak postępuje ktoś, komu dają zarobić. I tak idealistyczne czy niby-naiwne myślenie zmienia rzeczywistość, wykorzystując jak najbardziej przyziemny mechanizm nacisku.
Ale własne zdanie warto mieć także dla siebie samego. Aby nie być przedmiotem, ale podmiotem w przestrzeni społecznej. Aby mieć stosunek do dobra i zła i umieć dokonać wyboru, bo na nim polega sens człowieczeństwa. Ktoś zachęca do mordowania ludzi - to dobrze czy źle? Czy jest akceptowalne wyrzucanie ludzi za działalność związkową? Czy zgadzasz się na zatruwanie wody, w kraju w którym większość ludności cierpi z powodu jej niedoboru? Czy są to kwestie dla Ciebie na tyle ważne, aby zrezygnować z lubianego przez siebie napoju, który być może - ale to już inny problem - jest jedynym w Twoim ulubionym sklepiku? To proste pytania i nie warto kryć się za parawanem niewiedzy, braku czasu, słabości do ulubionego produktu - bo w końcu kogo będziesz wówczas próbował oszukać, jeśli nie samego siebie? Każdy kto wie, co robi Coca-Cola, nie może uciec od dokonania wyboru, bo jeśli zdecyduje się na zakup jej produktów, to - chcąc nie chcąc - wesprze tę korporację, w tym i jej antyspołeczne działania.
Warto mieć zdanie, także dlatego, że mamy do czynienia z problemem realnym, za którym stają żywi ludzie. Osierocone rodziny kolumbijskich związkowców, pozbawieni dochodów robotnicy tureccy i hinduscy chłopi proszą o pomoc, a nie o filozoficzne dyskursy nad swoją niedolą. Można jej udzielić lub nie, ale nie należy ich poniżać szukaniem wymówek. Każdy z nas na miejscu tych ludzi czułby się dodatkowo krzywdzony słuchaniem, jak na szalach jednej wagi ktoś kładzie naszą własną osobistą tragedię i swoją wygodę czy upodobanie.
Śmierć z ręki działającego oprawcy na zlecenie biznesu czy utrata źródła dochodu w kraju Trzeciego Świata w wyniku działania Coca-Coli to cierpienia innego rodzaju niż wywodzące się z klęsk żywiołowych czy katastrof komunikacyjnych. Tych nieszczęść mogło nie być, ale pazerność przynajmniej niektórych ludzi związanych z korporacją zwyciężyła nad zwykłą przyzwoitością. Warto mieć zdanie, bo zawsze warto stanąć po stronie uczciwych i skrzywdzonych ludzi przeciw gangsterom, także tym działającym w białych rękawiczkach.





