„…po radosnej stronie życia…”
“>‘Jestem szaro-szarym szarakiem, drobinką w kosmosie, nic nie znaczącym tworem czyjegoś złudzenia. Tu gdzie istnieję, wszystko jest jakieś niefajne.’ – to zapewne fakty, w dodatku autentyczne.
Zaczynasz mi współczuć? Niepotrzebnie – też tak masz, tylko jeszcze o tym nie wiesz. Ale głowa do góry, zdradzę Ci przepis na sukces, jedyną, sekretną receptę zarezerwowaną tylko dla wybranych. Cóż więc winieneś czynić, by twe depresyjne życie zmieniło się o 180 stopni? Nic prostszego- wpisujesz kilka literek, klikasz ‘enter’ i już! Hurra, hurra, jesteś z nami, tu, „po radosnej stronie życia”…
Pełna refleksji wypowiedź nadesłana do nas. Zapraszamy do lektury.
„…po radosnej stronie życia…”
‘Jestem szaro-szarym szarakiem, drobinką w kosmosie, nic nie znaczącym tworem czyjegoś złudzenia. Tu gdzie istnieję, wszystko jest jakieś niefajne. Szkoła od zawsze zatruwa mój żywot, a rodzina już dawno wyszła z mody. Moi przyjaciele też są zbyt zwyczajni, by warto było o nich pisać. Tak więc, pławiąc się w bólu jak sosie własnym, pełnię żywot średniowiecznego ascety.’ – to zapewne fakty, w dodatku autentyczne. A najgorszy jest ten, że przez 20 lat żyłam w błogiej nieświadomości..
Zaczynasz mi współczuć? Niepotrzebnie – też tak masz, tylko jeszcze o tym nie wiesz. Ale głowa do góry, zdradzę Ci przepis na sukces, jedyną, sekretną receptę zarezerwowaną tylko dla wybranych. Cóż więc winieneś czynić, by twe depresyjne życie zmieniło się o 180 stopni? Nic prostszego- wpisujesz kilka literek, klikasz ‘enter’ i już! Hurra, hurra, jesteś z nami, tu, „po radosnej stronie życia”…Nom, tak by się z grubsza przedstawiało to, co próbują nam mniej lub bardziej skutecznie imputować producenci Czerwonych Etykietek. Tylko dlaczego magiczny przepis nie działa?„Witaj po radosnej stronie życia”- takie właśnie niewinne hasełko napada na mnie, gdy odwiedzam oficjalną stronę Coca-Cola.. Pośrodku smukła jak gwiazdy tańczące na czym zechcesz butelka coli, dookoła fruwają motylki i inne kolorowe bzdety. Mimo to jakoś nieszczególnie mi radośnie- przeciwnie, czuję się tu raczej obco i nieswojo. Brnę jednak w ten stan, dowiadując się po chwili, że „tysiące pracowników Coca-Cola tworzą aktywny, pełen życia i inicjatyw zespół”. Dexter właśnie wrzeszczy mi w ucho „..what the hell is going on..”, a ja czytam dalej i myślę sobie- no to się, Bracie, wstrzeliłeś.. Sami zerknijcie, co Cola ma do powiedzenia na swój temat- „W każdym spośród 200 krajów świata, gdzie firma prowadzi swoją działalność, nasi pracownicy reagują na pojawiające się problemy [w to nawet wierzę – w końcu dla Hitlera problemem byli Żydzi i też „reagował”..] i współtworzą projekty mające na celu ich rozwiązywanie [i znowu prawda- zamordowanie mającej zeznawać w procesie przeciw Coca-Cola Carmen Herrery Perez okazało się bardzo skutecznym rozwiązaniem..]. Jako firma zatrudniająca tysiące osób, czujemy się odpowiedzialni za zachęcanie ich do czynnego udziału w życiu lokalnych społeczności [poprzez wspieranie apartheidu w Południowej Afryce czy może pozbawianie Hindusów dostępu do wody pitnej?].(…) Inwestując na lokalnych rynkach, nasza firma staje się często bardzo ważnym elementem rozwoju gospodarczego i oznaką stabilności, wywierając znaczny wpływ na zatrudnienie [ nielegalnymi zwolnieniami pracowników w Peru czy zmuszaniem Chilijczyków do pracy w nadgodzinach i poniżej stawki minimalnej?]. Utworzenie jednego miejsca pracy w naszej firmie oznacza powstanie kolejnych dziesięciu w firmach, które z nami współpracują [w ofercie również miejsca pracy dla ciemnoskórych pracowników- tym co prawda z tajemniczych powodów nie należy się pełne wynagrodzenie, ale 2 tys. ludzi z Atlanty to zapewne nic nie znaczący szczegół..]. Naszym zadaniem jest jedno: przynieść orzeźwienie i korzyści [?!] każdemu, kto ma do czynienia z Coca-Cola.Ludzie Coca-Cola zawsze wiedzieli, że integralną częścią działań firmy jest dbałość o dobre stosunki z innymi osobami i otoczeniem. Niezależnie od tego, jak bardzo skomplikowany i ważny jest nasz biznes, zawsze musimy okazywać sobie nawzajem szacunek [ dodając do „orzeźwienia” gratisy w postaci DDT? ]. Podczas gdy otaczający nas świat staje się coraz bardziej jednolity, a równocześnie charakteryzuje się głębokim lokalnym przywiązaniem do tradycji, uznanie i szacunek dla tych różnorodności nabiera coraz większego znaczenia.” Wszystko pięknie, ślicznie, aż się można porzygać ze wzruszenia, no ale każda firma chce przyciągać klientów czy konsumentów.. choć tych ostatnich Coca-Coli nie brakuje. Chociażby w Polsce rynek napojów zdominowany jest przez Kole, Sprajty, Fanty, Nesti, Multivity czy inne Krople Beskidu- do wyboru, do koloru. A za pozorną różnorodnością stoi ten sam zbrodniarz w białych rękawiczkach, który na ludzkiej krzywdzie dorobił się już zapewne siódmego podbródka.W Polsce produkcja Coli ruszyła w 1972 roku- butelka ciemnego napoju przez długi czas była symbolem luksusu, wolności, lokalnym amerikan drim.. Nikt wtedy nie myślał o hektolitrach krwi przelewanych w różnych częściach wyzwalanego przez Colę świata. Więc może wreszcie czas się nad tym zastanowić..?Za kilka tygodni w Chinach rozpoczną się Igrzyska Olimpijskie, których Coca-Cola jest, obok Adidasa, głównym sponsorem. Koniecznie weź udział w konkursie- czekają na Ciebie piłki, koszulki i mnóstwo wspaniałej zabawy! ..Pod warunkiem, że nie jesteś Tybetańczykiem. Że nie mieszkasz na okupowanym przez Chiny terytorium, gdzie od prawie 60 lat (1949- rozpoczęcie chińskiej inwazji na Tybet) nieustannie trwają tortury, aresztowania i egzekucje. Gdzie do więzienia może trafić nawet 6-letnie dziecko (XI Panczenlama), a chińskich kolonistów zaczyna być więcej niż Tybetańczyków. Gdzie wymordowano już 1200000 ludzi, jedną piątą narodu. A wszystko to dofinansowuje „okazująca szacunek” Coca-Cola.Jednak nie tylko Tybet jest czarną plamą na historii dziejów międzynarodowego giganta. Cola ma na sumieniu.. ech, przesadziłam – Cola MIAŁABY na sumieniu, gdyby miała sumienie- także masakry w wielu innych państwach. Szczególnie brutalną politykę stosuje wobec związkowców.Weźmy na ten przykład Turcję- trzy lata temu pracownicy Coca-Cola w Dudullu dostali od swych przełożonych ultimatum- albo zrezygnują z członkostwa w związkach, albo stracą pracę. Zwolniono 50 osób. Później kolejne 50 w Yenibosa, wcześniej jeszcze 5 – w sumie 105 osób w Istambule straciło pracę z powodu przynależności do związków zawodowych. Gdy związkowcy zaczęli negocjować z Coca-Cola, na teren fabryki wkroczyła policja, atakując pracowników i ich rodziny – bezprawnie aresztowano 92 osoby, wiele zostało rannych.. a Coca-Cola obserwowała wszystko z boku i, założę się – zacierała ręce.W Kolumbii sytuacja związkowców wydaje się jeszcze bardziej dramatyczna – na przestrzeni 20 lat, głównie za sprawą tzw. “szwadronów śmierci” zamordowano 4 tys. osób. Jak wiele ma to wspólnego z Coca-Cola? Okazuje się, że całkiem sporo, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że Cola była z mordercami w zmowie i dofinansowywała ich działalność, fundując śmierć 8 swym pracownikom, a dziesiątkom innych – psychiczne i fizyczne tortury. Najgłośniejszym echem odezwało się morderstwo Isidro Segundo Gila, przewodniczącego związku. 6 grudnia 1996 na terenie zakładu w Carepie wymierzono 10 strzałów w jego kierunku – żona przywódcy, mająca zeznawać w procesie przeciwko Coca-Cola zginęła z rąk szwadronów śmierci 4 lata później, a budynek będący siedzibą związku został doszczętnie spalony. Dzień po morderstwie Gila pozostałym związkowcom zagrożono, że jeśli nie opuszczą związku do godziny 16:00, podzielą los swego przywódcy. Przerażeni ludzie uciekli, a w ich miejsce zatrudniono nowych pracowników, tyrających za 130 dolarów miesięcznie.Nie był to pierwszy przypadek mordu pracowniczego w Carepie. W latach 1994-96 Cola wraz z ziomkami ze Szwadronów uśmierciła trzech innych pracowników, w tym Luisa Enrique Gomeza Granado, który zginął we własnym domu, na oczach swej żony i dzieci.O ile w Kolumbii Coca-Cola mordowała bez specjalnego zażenowania, o tyle w Indiach pokusiła się o bardziej wyrafinowane metody. Zanieczyszczając glebę i pozbawiając mieszkańców przyfabrycznych wiosek wody pitnej, Cola wykończyła tysiące żyjących z rolnictwa Hindusów. Jakby tego było mało, szlam z fabryki rozprowadzała wśród lokalnej ludności jako nawozy- w ich składzie wykryto pierwiastki rakotwórcze: ołów i kadm. Jednak i to nie wystarczyło gigantom od Czerwonej Etykietki- testy przeprowadzone przez Centrum Nauki i Środowiska wykazały, że napoje Coli dostępne w Indiach zawierały silne środki owadobójcze, łącznie z DDT, malationem i lindanem, w ilości 30-krotnie przekraczającej normy dopuszczalne przez UE. Co ciekawe, napoje badane w tym czasie w USA i państwach UE okazały się bezpieczne..Jeśli ktoś cierpi na niedostatek powodów do bojkotu Coca-Cola, serdecznie zapraszam na www.killer-cola.info- znajdzie tam o wiele więcej na temat kryminalistów z gangu Czerwonej Etykietki. Moim skromnym zdaniem ludzki strach, krew i cierpienie to zbyt wysoka cena jaką trzeba zapłacić, by zaczerpnąć orzeźwienia „po radosnej stronie życia”..
Miss Cool
Źródło http://kontener.nuqa.net/